To był maj… Wróć! To była jesień – niby taka sama, jak inne jesienie, a jednak wyjątkowa… Chłodne podmuchy wiatru plączące się między włosami Kingi sprawiły, że przynajmniej dla dwóch osób ta jesień była niezwykła. I chociaż aura nie robiła na nich wrażenia (jak mogłaby robić wrażenie na kimś, kto na co dzień mieszka na zamglonych angielskich wyspach), to okoliczności sprawiły, że wrażenie robiło się samo. Wśród rodziny i przyjaciół Kinga i Piotr postanowili powiedzieć sobie sakramentalne TAK, ślubując sobie miłość, wierność i uczciwość. Aż do śmierci.
Pełni radości, niezwykłego poczucia humoru i optymizmu, w całkowitym zaufaniu decyzji, którą podjęli, sprawili, że wszyscy goście czuli się uczestnikami czegoś wielkiego. Do tego stopnia, że Młodych nosili wręcz na rękach. Z przyjemnością obserwowałam, jak bez żadnego skrępowania, pełni luzu bawili się, jakby jutra miało nie być. A przecież przed nimi całe życie – od tego momentu już razem.
Suknia ślubna: Suknie z Pasją
Kwiaty: Pracownia Florystyczna Aleksandra Mazur
Słodki stół: J&W cake
Wesele: Dworek Ola


































































































